piątek, 15 kwietnia 2016

[PISANIE] Wydajemy swoją Różaną Trylogię!


Tak, to jedna z tych chwil, podczas których nie do końca jesteśmy w stanie ogarnąć rzeczywistości. Mamy wrażenie, że dryfujemy sobie pośrodku jakiegoś obszaru, świata; strumienia świadomości. Jesteśmy tylko my dwie. Nikt więcej. Marzenia się spełniają, ale uwierzymy w to dopiero wtedy, gdy będziemy mieć pierwszy tom w naszych rękach. 
Napisałyśmy razem książkę. Ot, pomysł ze snu, no bo pornosa lesbijskiego w Polsce jeszcze nie było. Jesteśmy już po fali boomu na takie powieści, ale przecież napiszmy to tak bardziej dla nas. Jasne, się robi. Dzień dla bohaterów, dla zarysu fabuły - potem trzy tygodnie mocnego, zbyt intensywnego pisania. Tekst musiał być mocny. Ciekawy. Trzeba było rozwinąć bohaterki, by ludzie się nimi interesowali. Trzeba było pokazać temat BDSM od innej, prawdziwej strony - od tej kobiecej. 

Udało się. Trzy tygodnie i 500 tysięcy znaków ze spacjami. Pisane dialogi przez sms, szeptane przez telefon, nagrywane i zapisywane, gdzie tylko było można. Poskładałyśmy to w ciągu miesiąca, chociaż łatwo nie było. Wysłałyśmy, z przeświadczeniem, że nie wpadniemy w rynkowy target, ale olać - może coś się trafi.

Czekałyśmy tak... no, za trzy dni minie termin możliwej odpowiedzi wydawnictw. Tych lepszych, bardziej znanych. Okey, to nic nie znaczy - rynek kieruje możliwościami. My to wiemy, was informujemy, gdybyście się zastanawiali, dlaczego nikt wam nie odpowiada. W końcu trzy tygodnie temu wpadłam na kolejne wydawnictwo. Świeże. Nowe. No, cud miód - chociaż miałyśmy pewne obawy. A jak nie wystartuje? A jak ukryte vanity? Nie chcemy vanity - chcemy wydać. Czekałam na odpowiedź, żeby was nie skłamać... tydzień. Chociaż oficjalnie napisali, że odpowiedzą pod koniec kwietnia.

Pozytywna. Tak pozytywna, że aż sama nie mogę uwierzyć. Kilka minut temu, o północy, dostałam umowę. Sześć stron, połowy nie zrozumiałam, ale cieszę się jak debil. Ze wszystkiego - z deadlinu za rok i kolejny na pozostałe części, z nakładu, z umowy, która się co rok odmawia. I ogólnie - pełen zaciesz. Nawet matura przestaje być taka istotna, serio.

Wydania podjęło się Wydawnictwo Czarna Kawa - nowi na rynku, ale zaczynają całkiem prężnie. Wszyscy cieszymy się na tę współpracę.
Jak to jest mieć dobrą umowę z wydawnictwem i poczuć się pisarzem, bo ma się deadline? (kolejne części oddać będzie trzeba do 24 kwietnia 17 i 18 roku) Świetna sprawa. Taka fest świetna sprawa. Lepszego maila nie da się dostać.

Są jednak rzeczy, których się obawiam. A jak będzie niska sprzedaż? A jak ludziom nie spodoba się erotyka w wersji homoseksualnej? Kobiety szaleją za męskimi osobnikami, którzy sprawiają, że miękną im nogi podczas czytania. Teoretycznie niektóre z czytelniczek-heteryczek powiedziały, że i je podnieca główna, dominująca bohaterka. Jak jednak będzie naprawdę? Czy pomimo tematu homo ludzie zainteresują się pozycją? Mam wrażenie, że o LGBT powinno się pisać tylko w formie dramatu obyczajowego, ale to nieprawda. Być może pierwsze w Polsce zabieramy się za ten temat od tej bardziej komercyjnej strony, ale wierzę, że powieść zainteresuje także czytające heteryczki. No, wierzę i tyle.
Tytułów dokładnych jeszcze nie podajemy. Muszę znaleźć podtytuły dla każdej części, ale o wszystkim będziemy pisać.


To taka szybka informacja, dla was, żebyście wiedzieli, że literacko nie marnujemy się, nie, nie. Ja dzisiaj przykładowo trzasnęłam 50 tysięcy znaków (23 kartki w librze) powieści. Można. Można, można, piszcie. Chaotyczny post ma was zachęcić do pisania. Ale pamiętajcie - teraz panuje moda na teksty obyczajowe, z naciskiem na problemy dorosłych kobiet. Jeżeli piszecie takie powieści - dajcie betom, przeprowadźcie korektę autorską i wysyłajcie.

PS. Jeżeli chodzi o tomik wierszy Angeli, to najprawdopodobniej wyjdzie 20-21 maja oficjalnie. Być może zdążymy przed warszawskimi targami, ale to sprawa losowa - pomimo tego i tak was tam zaprosimy. Angie ma dorzucić jeszcze kilka wierszy do puli. Właśnie pisze ;)

Anna&Angela

9 komentarzy:

  1. O ciekawa jestem coście tam wymóżdżyły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miejmy nadzieję, że dobry tekst :D

      Usuń
    2. A Wam się zdarzają niedobre? ;)

      Usuń
    3. cóż, wszystko zależy od czytelnika i jego uwag - czasami są bardzo pomocne, za co jesteśmy wdzięczne - chciałybyśmy, by recenzje Na jej rozkazy były podobne, by pozostałe części trylogii czytało się jeszcze zacniej :3 dziękujemy :3

      Usuń
  2. Super wieści! Aż mi się micha ucieszyła. Strasznie podobały mi się fragmenty, do których miałam sposobność zajrzeć i teraz pozostaje jedynie skołować książkę po premierze i czytać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy nadzieję na soczysty tekst, który każdą czytelniczkę pobudzi... ^^ o tekst niech cię głowa nie boli :P
      trochę pozmieniałyśmy wstęp na życzenie wydawnictwa - więc początek nie jest taki z Greya żywcem wzięty i wydawca miał świetny pomysł, pal licho, że siedziałam przy nim dobę xd

      Usuń
  3. świetny post i mega opis :D pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje!!

    podpurpurowymkocem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratulacje dziewczyny! Ja bardzo chętnie przeczytam! :D
    Nie ma się czego obawiać, moim zdaniem, skoro uderzyłyście temat od strony komercyjnej, może ludzie będą kupować z czystej ciekawości. Pięćdziesiąt twarzy Grey'a też było jak na polską rzeczywistość kontrowersyjne, głupio się nawet było przyznać, że było czytane, ale jakoś zawsze, gdy odwiedzam znajomych, trylogia stoi gdzieś na półce :P Wydaje mi się, że nawet Ci, którzy są sceptycznie nastawieni - mogą się nawet przekonać do związków homo, bo ludzie głównie hejtują, bo nie znają, bo się boją, nie rozumieją - jeśli ciekawość weźmie górę nad innymi uczuciami, być może poznając ten świat od intymnej, bliskiej strony, zaczną inaczej postrzegać uczucie pomiędzy kobietami :) Ja, w każdym razie, trzymam za Was kciuki!

    OdpowiedzUsuń