środa, 18 stycznia 2017

[PISANIE] Pieprzyć poprawne pisanie, zawsze można pisać po swojemu

Literatura. Mentalna kochanka, z którą w tym roku postanowiłam mocniej odnowić kontakty. Piękna to królowa, jeżeli chodzi o czytanie, bo przy pisaniu wychodzi z niej sucz. Ale, ale ostatnio mam wrażenie, że sucz jest w niej cały czas i nigdy już nie wyjdzie, nie tylko w prozie polskiej. 
Ale na Polsce się skupię, bo widmo sesji w wersji lajt dla pierwszorocznych studenciaków bardzo mnie przeraża. Zwłaszcza biorąc pod uwagę moje niezaliczone kolokwia. A wszystko to z polskiej filologii.


Przytłacza mnie zewsząd poczucie pięknego pisania. Boże, umrę, jeżeli moje zdanie będzie brzydkie i wszyscy je wyśmieją. Rany boskie, jakie to straszne, mój wewnętrzny i zewnętrzny krytyk płacze. Nie mogę przecież pisać tak potocznie, jak robię to na blogu. Bo ludzie nie zrozumieją, ludzie zhejtują, czytelnik nie przeczyta. Wydawca nie wyda. A vanitowcem być nie chcę ! 
Przytłacza mnie codzienne myślenie o hartowaniu tekstów przez innych autorów, parcie - że przecież też muszę przeczytać ich teksty, ale nie zawsze mam wenę, nie zawsze potrafię, bo tak się składa, że prości jesteśmy. Wiedzę w siebie wlewamy, ale czasami naczynia są popękane i wiedza skapuje, odpełzuje na stosowną odległość, spieprza nam sprzed nosa. 
Bulwersuję się poprawnym pisaniem, parciem na szkło, nieużywaniem być i spierdoliłam. Niektórzy przecież lubią przekleństwa, inni wyplewiają te słowa. Myślę sobie, że jeżeli przed dwudziestką nie wydam książki, która będzie w księgarni, to popełnię samobójstwo. Jem dobrą literaturę na obiad i kolację. Mdli mnie po wysublimowanej literaturze. 
Może dostanę przy okazji literackiej bulimii. 

Nie chcę tego robić. Cholera, minęła pierwsza połowa stycznia, a ja stoję w miejscu z pisarskimi rzeczami. Nawet książek miałam przeczytać więcej, tymczasem kończę drugą, która w pewnym sensie gały mi otwiera szeroko, tak jak mało która otwiera. Przerażona treścią, sięgam po kolejne ksiązki o ocenie gwiazdkowej pięć na portalach typu LC. I patrzę na książkę, patrzę na tę książkę, zmieniam profil na książkę super komercyjną - osiem, osiem i pół gwiazdki, szał ciał, przykładowo taka Michalak. Łapię się za głowę. Już chcę zamknąć moje oczy. 

Zastanawiam się, czy to dobrze, że literatura typu młody gniewny najebany, ewentualnie pięćdziesięcioletnich i pieprzniętych inaczej, się sprzedaje. Według wielu moich znajomych takie pozycje nie mają prawa bytu. Wszyscy zastanawiają się, dlaczego to się sprzedaje, a powieść poprawnie napisana o rzeczach dla autora ciekawych, siedzi w wirtualnej szufladzie. 
Dlaczego tak jest, że piszę, piszę i piszę i nikt nie chce tego wydać, a takiego Witkowskiego to biorą i wydają ponownie nawet, w odświeżonych powieściach. No co jest?!

Nic nie jest. Jest według mnie kilka powodów, dla których nikt nie chce twojej powieści, i mojej powieści, która siedzi w librze, zakurzona, okurzona, niezbyt pieprznięta i chyba nudna. Jeden z nich jest prosty - nie pokazujesz niczego nowego. Niczego nie udowadniasz. To już było. Niby wszystko było, ale to było bardziej niż inne tematy, ujęte w sposób częściej ujmowany, niż byś sobie tego życzył. Nie ma w tym nic złego, bo w sumie mało kto zna coś więcej niż swój świat, swoje światy. Czytajac innych autorów czasami domyślałm się, że gdzieś indziej życie ma inne barwy i inny smak. Bez spróbowania innych pisarzy ciężko ci to zrozumieć, ale to może być jeden z wielu powodów. 
Nudni jesteśmy. 


Kiedyś dostałam mejla od czasopisma, które nie chciało moich wierszy. Mail nie był zbyt długi, pisany chyba na szybko, ale wstrząsnął mi poezją. To nie było miłe. To było bardziej jako atak meteorytów na moją biedną głowę. 
Dowiedziałam się, że moja poezja jest zbyt zwyczajna, a metafory nie poruszają. Nic w sumie nie porusza, bo słowa są takie, jakie są słowa wielu innych ludzi. Niewiele wnoszą. Niewiele pokazują. Pomyślałam sobie, okey, jestem nudna. Lubię być nudna. 

Do dzisiaj cieszę się z tej wiadomości, bo mogę w końcu swobodnie czytać tomiki innych osób, a nie zwalać nieczytanie na moje pisanie. Do poezji zdąży człowiek dojrzeć. 
Do pisania podobnie. 

Moim pragnieniem, prócz wydania całej Trylogii Różanej z moją najdroższą, chciałabym jeszcze wydać książkę o właśnie kobietach nieheteronormatywnych. Chciałabym przy tym być pewna, że jakieś spore wydawnictwo zainwestuje w mój tekst, a ja będę mogła przekazać ten obraz światu. Chciałabym opowiedzieć o tej innej kobiecości. O kobiecości zmieszanej z męskością, o charakterze, o tym, że nasze związki są troszkę inne, że tęczowe kobiety też mają swoją kobiecość i powinny mieć swoją literaturę i sztukę. 

Pieprzyć poprawne pisanie, bo prędzej czy później ktoś nas wyda. A jak wyda raz, to już pójdzie z górki, przynajmniej mam taką nadzieję. Pamiętajcie, by przy pisaniu nie myśleć o poprawkach i o tym, co ludzie powiedzą. Bukowski nie myślał. Witkowski zapewne też nie (recenzja jego książki pojawi się na moim nowym blogu z recenzjami - Lifetura), nie wspominając już o rzeszach innych pisarzy, którzy głęboko w dupie mają to, czy im dacie dwie czy trzy gwiazdki na Lubimy Czytać. 
Piszmy po swojemu, bo nasze pisanie jest fajne. Wyżyjmy się lub wyrzygajmy swoje patrzenie na świat, to, co nas w nim wkurza, potocznym, cholernie potocznym językiem. 
A potem będziemy martwić sie resztą. Zdaję sobie sprawę, że w tym momencie sobie zaprzeczam, bo ostatnio wiele razy mówię o pisaniu pod publikę. 

Ale chyba mi przeszło. I to jest fajne, wolne uczucie. 

Angela

3 komentarze:

  1. Ooo jakie to prawdziwie i jak oddaje całą prawdę <3 Robiąc czasami tyle chaosu w pisaniu, czasami tracę nadzieję, że kiedyś napiszę coś od początku do końca. Bo zawsze sobie myślę, przecież i tak to było i tak już to kiedyś ktoś napisał. Ale to jest mega fajne, że tylu ile ludzi na świecie tyle punktów widzenia. Tak dawno mnie tu nie było, a tyle zmian! Aż dziwne, że nie mam tutaj ani jednego komentarza, chyba musicie zrobić zakupy kosmetyczne i od razu będzie 10/10...szkoda, że znów blogosfera podąża za Jessicą Mercedes, a nie za ludźmi. Pozdrawiam, T.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem zdania,że warto pisać po swojemu, ale jest wielką przeciwniczką pisania pod publikę, dla zysku.

    zapraszam do siebie KLIK

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień dobry,

    Chciałabym się tylko zapytać, czy zaproszą nas Panie na spotkanie autorskie w Trójmieście czy tak owe w ogóle się odbędzie czy też te rejony nie są w planach?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń