poniedziałek, 29 lutego 2016

[PISANIE] Jak to jest być poetą w XXI wieku? Kolejna publikacja.

moja piękna Sinnamone <3
Angela
Tak, to nadal ja, wiem, że czekacie na wypowiedzi Ani, ale aktualnie pracuje. Ciężko, uwierzcie. Uwielbiam ją. Wiecie, że w tydzień się spakowała, ogarnęła nie tylko mieszkanie 2x, ale także wszystkie formalności. I ha - kto mi tu teraz powie, że facet jest kobiecie potrzebny? 
Nikt. Moja A. jest mi potrzebna najbardziej na świecie i styka. No i jest zajęta!
Ale do rzeczy. Dziś trochę o poezji i o tym, jak dobrze pisać wiersze według mnie. 
Czyli bawię się w eksperta. 

Zaczynałam od poezji. W wieku siedmiu lat napisałam pierwszy wiersz o jakimś tam szumiącym lesie, był beznadziejny. Pisałam tak całą podstawówkę, a  z tych skrawków, które miały być wierszami, mam bekę po dzień dzisiejszy. W sumie, nie czułam tego, że próbuję tworzyć jakąś tam dziedzinę literatury. Owszem - uzależniłam się od słów od momentu styczności z książkami i tak dalej, ale w wieku kilku lat traktowałam to jako sposób na nudę. 
Jak jest aktualnie? Pisanie wypełnia sporą część doby. W szkole piszę, rano nagrywam myśli na komórkę, po południu wszystko wklepuję na kompa. Z wierszami robię tak samo. Nie krępuję się w tłumie, gadam o obrazku umierania, o wszechogarniającej cielesności, o seksie, o grzechach i mojej kobiecie. Wierszuję, bo lubię - nie lubię zapominać zaś. To mnie niesamowicie doprowadza do pasji. Myślisz sobie człowieku, łapiesz jakieś dwa pierwsze wersy za ogon, trzymasz, trzymasz, powtarzasz jak mantrę i nagle bach! Nie ma nic, nie ma. 

Jaka jest poezja? Znam ludzi, którzy mówią, że nie potrafią jej pisać, zostają przy prozie. Znam też takich, którzy piszą wierszyki codziennie, po kilkanaście, szybko okrzykując się mianem poety, bo opublikowali ten wiersz na swoim blogu. Ja poetą okrzyknęłam się teraz - w momencie, gdy ktoś drukuje moje wiersze za swoje pieniądze, w momencie, kiedy jestem publikowana na innych stronach, niż na swoich własnych i w momencie, gdy od czasu do czasu uda mi się wyrwać jakieś miejsce czy wyróżnienie w konkursie. Uważam się za poetę, chociaż jeszcze tego nie czuję - wydaje mi się to odległą rzeczywistością. Kiedy ona do mnie przemówić raczy? Cholera wie. 

Zanim jednak doszłam do pozycji poety, przeszłam przez bardzo wiele ścieżek. Ludzie deptali obok mnie, również dzielili się na grupy. Duża część uważała, że poezja nie ma ram [ja uważam, że ma te ramy, ale połowiczne/takie, które nie wchodzą w grafomanię], a inni stawali murem za poetykami. Czym jest poetyka? Najogólniej mówiąc - taka książka, która wam powie, jak pisać wiersze. Tak, dokładnie - to straszne, ale prawdziwe. Poezja ma ramy, poezja jest w ramie i poezja ma granice - oczywiście według wyżej wspomnianych jednostek. 



Nie zgadzam się z tym, że poezja nowoczesna musi być pisania przez wzgląd na daną formę. Musi być jednak przede wszystkim oryginalna. Zapytacie: Jak, do jasnej cholery? 
Ano, normalnie. Po kolei:
1. Po pierwsze - wyćwiczcie swój styl liryczny. Nie piszcie tego, co już było, nie bierzcie metafor z kosza. Bawcie się słowami. Stwórzcie swój obraz w tekście.
2. Powiedzcie o tym, co was boli, ale w sposób nowatorski. Zaskoczcie czytelnika uginającymi się pod wpływem wspomnień szufladami, otwórzcie drobnostki. Opiszcie je, dajcie im formę na papierze.
3. Nie czytajcie innych, gdy zamierzacie przysiąść do wiersza. Niech wasz mózg wam wytrzeźwieje. Nie silcie się na papugowanie, bo to już dawno niemodne.

W dzisiejszym świecie mamy do czynienia  z wieloma formami poezji - możemy modelować słowa na papierze, układać w kształty, robić różne ćwiczenia, takie jak opisałam na Spisku pisarzy . Zastanawiajcie się, czy może wprowadzić element stały, który będzie definiował wasze pisanie.

Piszcie poezję, ale najważniejsze to i tak pozostaje jej czytanie. Bez odbiorców ta sztuka sobie wymrze. Nie ufajcie szkole, nie mówcie, że jest nudna, nie słuchajcie takich bzdur. Poezja jest piękna i nieraz... zboczona i wulgarna. Naprawdę wychodząca poza ramy szkolnych lektur. Czytaliście Gombrowicza? Jak nie jesteście w ostatniej klasie średniaka, to pewnie nie macie pojęcia, co to za facet. Ale jak się z nim stykniecie - obczajcie, co on ćpał. 
To samo Verlaine, Rimbaud, nawet Tuwim, ale w wersji dla dorosłych. Chociażby mój ulubiony Bukowski! Umrzycie od nadmiaru realizmu w tych utworach. Pokochacie je. Lub znienawidzicie. Co kto woli jakim uczuciem pałać.

Ogólnie w XXI wieku poezja jest sztuką, który każdy może uprawiać, ale nie każdy może nazwać się poetą. Wydanie wierszy za pieniądze nie czyni was wierszopisarzem, wręcz przeciwnie. Trzeba się na tym polu trochę pomęczyć, pozwiedzać czasopisma literackie - papierowe i online. Trzeba dużo czytać, dużo widzieć i poprawiać wiersze maks trzy razy. Inaczej wyjdzie wam nieświeży pulpet. 
Wybijanie się to kłopotliwa sprawa, ale to jest do zrobienia, zwłaszcza w dobie facebooka. Wystarczy strona, dobre filtry, ciekawa nazwa, uczęszczanie na grupy poetyckie i jakoś to idzie. Ale według mnie dla poety XXI wieku najważniejsze powinny być jednak konkursy - nierzadko w ten sposób można wydać swój pierwszy tomik, a ja nawet słyszałam o facecie, który utrzymywał się przez kilka miesięcy tylko z wygranych. Fajnie, co nie? Sama bym tak chciała. 

Moja poezja po części jest grafomańska - nie przestrzegam reguł, osobiście mam je gdzieś. Pomimo tego nawet dzisiaj dostałam pozytywną wiadomość od szuflada.net, opublikują kilka moich najnowszych wierszy. Cieszę się niezmiernie. Jak zauważycie, obok w rubryce mam napisane, że z nimi współpracujemy - to moja cudowna kobieta pisze świetne felietony, a ja czasem jej pomagam. Wierszy jednak nie wysłałam. Do dzisiaj. 



Podeślę wam potem link, być może już w przyszłym tygodniu. No i czekajcie na wywiad z nami ;)
Chcecie coś jeszcze wiedzieć o poezji? Może opowiecie, czy ją lubicie, czy też omijacie z daleka?




9 komentarzy:

  1. Zawsze podziwiałam i podziwiam osoby, które tworzą własne wiersze, poezje czy są autorami książek. Trzeba mieć wiele wyobraźni a przede wszystkim bogate słownictwo. Pamiętam jak kiedyś próbowałam napiać książkę, ale jakoś nie bardzo mi wyszła i jej nie skończyłam, a mogłam. Kto wie czy nie wydałabym czegoś swojego haha. Bardzo ciekawy blog, chętnie zajrzę ponownie :)

    kasia-kate1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. masz świetny stl pisania: D
    http://mypink-glasses.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem nie tylko wpisu ale i również samego wyglądu bloga. Wszystko idealnie się komponuje jeju, na prawdę aż miło się czyta. Samo to tło daje już wrażenie optyczne, że to wcale nie jest taki zwykły blog pisany o byle czym... Tak jak Nicole Nicole (osoba wyzej napisała) "masz świetny styl pisania"- zgodzę się z jej zdaniem w 100% Blog godny uwagi !!!
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  4. http://spelnieiamarzenia.blogspot.com/2016/03/nominacja-do-lba.html
    Witaj zostałaś nominowana do LBA :) Masz naprawdę świetnego bloga, trzymaj tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. http://spelnieiamarzenia.blogspot.com/2016/03/nominacja-do-lba.html
    Witaj zostałaś nominowana do LBA :) Masz naprawdę świetnego bloga, trzymaj tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ano Gombrowicza czytałam (standardowo Ferdydurke) Miałam ubaw po pachy w trakcie ''pożerania'' tej lektury, ale również podczas lekcji na której omawialiśmy książkę.
    Wierszy na co dzień nie czytam, pomijając lekcje polskiego, mimo wszystko mam szacunek do poezji.
    zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam Twoją wenę twórczą od wczesnego dzieciństwa... :D Mnie się wiersze zdarzały, nawet nie były najgorsze, ale zawsze wolałam prozę. Mam nadzieję, że kiedyś napiszę coś NA SERIO.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fanką poezji nigdy nie byłam, chociaż moja polonistka w liceum maglowała nas jak mogła, żebyśmy wiedzieli, co ten choler.ny autor miał na myśli! To bardzo szanuję ludzi, którzy tworzą. Bo wiem, że dziś mamy jakiś wspólny ułamek i możemy powymieniać obiektywnie poglądy.
    Swoje pierwsze opowiadanie napisałam w wieku ośmiu lat? Pamiętam, że jechałam z mamą do babci, pociągiem. Oczywiście dziełem musiałam się pochwalić i to bardzo głośno. Historia była o Agacie, która miała dużo dzieci :D
    Niestety dziś nie jest mi tak łatwo napisać coś, co ma więcej sensu. Myślałam, że zapisywanie sobie myśli pomoże – nie pomogło. Ostatnio obudziłam się z historią miłosną w głowie i zapisałam to na telefonie. Może kiedyś moja głowa zachce ułożyć do tego jakieś ładne słowa.
    Ale bez bicia muszę się przyznać, że w szkole, czy później na uczelni często siedziałam z nosem w kartkach i dyktowałam życie swoim bohaterom. Moja towarzyszka w ławce zawsze zastnawiała się, jakimi głupotami zajmuję (cóż, ja biedna z hobby miałam jej podskakiwać – żonie, która miała takie ważne rzeczy do robienia jak makijaż i obiad mężowi).
    Swoją drogą uwielbiam jak blogerzy piszą, zwracając się do czytelników tak, jakby mieli ich przed sobą, Ty to masz  (a przynajmniej ja to czuję;)), nie wiem, jak Twoja narzeczona, bo na początek przejrzałam tylko kilka postów 
    Pozdrawiam, T. (http://queenoftrolls.blogspot.com/2016/03/oo1-o-tym-jak-z-atoreczki-staam-sie.html)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cholera jasna, zboczenie filologa. Widzę dwa wersy podobne długościowo i już liczę zgłoski, by określić jaką stopą to pisałaś. Cholerne studia filologia, potrafią skrzywić ;_;

    Powiem tak, ja nie piszę poezji. Nie jestem w niej dobra, nie czuję się dobra. Uwielbiam prozę, długą, rozwiniętą. Piszę, bo kocham, tak jak Ty.
    Widzę jednak, że mowa potoczna bardzo wpada Ci w język, ale to nic złego ;) Taka moja pipidułka.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń