wtorek, 16 lutego 2016

[Z ŻYCIA AUTOREK] Oświadczyła mi się!


Walentynki to takie komercyjne święto, prawda? Dla mnie jednak tegoroczne walentynki miały być naprawdę prawdziwe - pierwszy raz, od początku. Nigdy mi to święto nie dawało dużo radości, jednak w tym roku przeszło same siebie.


A raczej Ann przeszła. Dlaczego? Oświadczyła mi się. Ot, tak, po prostu z zaskoczenia. Nie miałam pojęcia, że cokolwiek planuje. Owszem, rozmawiałyśmy o tym kilka razy, ale przed nami jeszcze długa droga - po pierwsze rozwód, po drugie papierkowa robota z umową partnerską. Pierścionka spodziewałam się może za dwa, maks trzy lata. Wiecie co, a nie jestem romantyczna - zaparło mi dech w piersiach, zrobiłam dziwne och, nie tylko słownie, ale i w gestach, miałam łzy w oczach. Nigdy nikt tak mnie nie zaskakiwał - tylko Ona.

Naprawdę nigdy nie byłam romantyczna. Romantyzm to... epoka, przeżytek, było i minęło. Teraz kobieta musi być silna. Ale, nie wiedziałam, że takie oświadczyny mogą być tak wzruszające. Nigdy nie wyobrażałam sobie, jak mi się oświadczy - wiedziałam tylko, że zrobi to za jakiś czas, kiedy nasze życie będzie poukładane.

Trzynastego w sobotę, kiedy przyjechałam spytałam ją, czy mogę już obczaić swój prezent - ja mój dałam od razu, nie lubię czekać, lubię zaś patrzeć, czy udało mi się zrobić dla niej coś, co jej się spodoba. W tym roku bowiem miałyśmy robić prezenty ręcznie - pieniądze czasami należy chomikować na inne, większe marzenia. Ano, hajsik zawsze potrzebny na coś innego. Ale mówią, że ręcznie robione rzeczy są najfajniejsze.
Owszem, pozwoliła, na co ja z ochotą zabrałam się za odczytywanie podarunku. Był to słoik, wypełniony karteczkami.
- O, miałam ci to samo zaserwować! - wykrzyknęłam, przypominając sobie marne próby stworzenia z talii kart książeczki z 52 komplementami i zdaniami typu za co ją kocham. Zupełnie jak napis na jej słoiczku.
Uśmiechnęła się tylko - milczała.

Czytałam pierwszą kartkę, na głos. Kazała mi losować trzy karteczki - je również głośno odczytywałam, rumieniąc się przy komplementach. No co, czasami jestem romantyczna, czasami. W końcu przyszedł czas na drugą kartkę - prostą, w kratkę, niepozorną. Nie miałam zielonego pojęcia, co na niej będzie. Aż w końcu... padło polecenie, by znaleźć wyróżniającą się kartkę. Zwinięta, bardziej spora od innych, siedziała sobie bezpiecznie w środku słoika.Uprzednio chwyciłam ją za prawą rękę, tak jak chciała.  Rozwinęłam ją, czytając pierwsze słowa. 


Angie, 
czy chcesz towarzyszyć mi do końca życia?



Od razu powiedziałam, że tak, bo przecież to naturalne, aż nie rozwinęłam karteczki do końca... TAK. Pierścionek i pytanie: Wyjdziesz za mnie? 

Pierwszy raz chyba zrobiłam taki dziwny gest, złapałam się za twarz, chciałam krzyknąć ja pierdolę, ale wydawało mi się to strasznie nieładne. A wiecie, że pierwszy raz wulgaryzm był taki według mnie? Cieszyłam się jak debil, uśmiechając się, będąc po prostu w szoku. Nie spodziewałam się tego tak bardzo, że aż nadal, te trzy dni później, nadal ciężko mi jest w to uwierzyć. Na rzecz Zaręczynka* zdjęłam wszystkie moje stare pierścionki od Annie - ten, samotnie, wygląda najlepiej. 

Żałuję tylko, że nie ubrałam się jakoś ładniej, siedziałam w dresach, ale to był tak piękny sposób, że zapewne restauracja, wycieczka nie wywołałaby we mnie tyle emocji - być może domyśliłam się, że coś się święci. 




Jestem szczęśliwa. Naprawdę. Kocham Cię, Annie.
I kocham umowy dla partnerów w Polsce. 


Angela

*Zaręczynek, czyli inaczej pierścionek zaręczynowy. 

10 komentarzy:

  1. Gratuluję Kochane, taki romantyzm powinien być w każdym związku. Moja Przyjaciółka, a chrzestna mojego syna oświadczyła się swojej dziewczynie w święta 🎄.

    Buziaki Kochane i życzę Wam dużo szczęścia bo miłość już macie!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy serdecznie za te piękne słowa i pozdrawiamy! <3

      Usuń
  2. Gratuluję Wam! Piękne, romantyczne, po prostu brak słów. Dużooo szczęścia, romantyzmu i żeby wszystko Wam się układało! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć dziewczyny! Bardzo ciepło gratulujemy i życzymy mnóstwo miłości i szczęśliwych chwil! Mega romantyczna ta Wasza opowieść, oby tak dalej :). Ps. dzięki za odwiedziny, inaczej nie dowiedziałabym się o Waszym blogu :). Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam, ja osobiście, Wasz blog :D. zwłaszcza ostatni post - dawno się tak nie usmialam :D Dziękujemy bardzo i również pozdrawiamy! - Angela.

      Usuń
  4. Faktycznie, walentynki to przede wszystkim komercja. Ja jestem zwolenniczką ukazywania sobie uczuć na codzień, a nie odświętnie, ale w waszym przypadku 14 luty okazał się bodźcem do tego ważnego pytania haha :D Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, śmierdzi ta komercja na odległość!
      dziękujemy :3

      Usuń
  5. Ale super :-). Pierwszy taki blog który spotkałam, ale już mi się bardzo spodobał !
    EXTRA !
    www.pauladowlasz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratulacje! Trzymam za Was mocno kciuki :)
    Pozdrawiam
    Zapraszam na mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń